wtorek, 17 stycznia 2017

Nadzieja umiera ostatnia: o 'A Tree Grows in Brooklyn' Betty Smith

5,5/6

Zgodnie z planem rozpoczęłam ten rok miesiącem literatury kobiecej (rozumiem pod tym pojęciem literaturę tworzoną przez kobiety, nie "książki tak głupie, że tylko kobiety mogą po coś takiego sięgać"). Po paru mniej (Lena Dunham) lub bardziej (Sylvia Plath) udanych lekturach przyszła kolej na wypożyczonego po raz n-ty "współczesnego klasyka" - powieść Betty Smith A Tree Grows in Brooklyn, która od czasu jej pierwszego wydania (1943) dorobiła się już w USA miana kultowej. Tym razem zaparłam się i postanowiłam, dla odmiany, rzeczywiście przeczytać tę książkę zanim znów będę musiała ją oddać. Zagryzłam zęby, przebrnęłam przez pierwszych kilka stron i... wsiąkłam.

A Tree Grows in Brooklyn (czy ktokolwiek słyszał o polskim tłumaczeniu? Nie ma go, prawda? Nie wiem, jak to możliwe, ale go nie ma? No, to już ja się postaram, żeby się pojawiło... ^^) to piękna historia o dorastaniu w trudnych warunkach, przepełniona młodzieńczym idealizmem i brutalnym realizmem jednocześnie. To powieść, którą obowiązkowo powinno dawać się do przeczytania dorastającym dziewczętom, jako odtrutkę na wszystkie te ckliwo-romantyczne historie, w których ślub z wybrankiem serca rozwiązuje z marszu wszystkie problemy heroiny, a kwestie tak przyziemne jak finanse, praca zarobkowa czy jakakolwiek zawodowa ambicja w ogóle nie mają w jej uniwersum prawa bytu. W przypadku A Tree Grows in Brooklyn mamy do czynienia z bohaterką aktywną, której wizja przyszłości nie ogranicza się do wielkiej miłości i która potrafi walczyć o realizację swoich marzeń, choćby początkowo wydawały się one skazane na porażkę. Czy raczej z całą galerią takich bohaterek: drobnych, słodkich ślicznotek o duszach ze stali, dzielnie radzących sobie w sytuacjach, które zdają się przerastać ich mężów.

Źródło
Główną bohaterką powieści jest Francie Nolan, mieszkająca wraz z rodzicami i młodszym o rok bratem w jednej z brooklińskich kamienic. Tam właśnie, na podwórzu kamienicy, rośnie tytułowe drzewo. Jest o tyle nietypowe, że warunki do jego rozwoju są, delikatnie mówiąc, niezbyt sprzyjające. Na podwórze dociera niewiele światła, nikt świadomie się tym drzewem nie opiekuje ani go nie podlewa, w pewnym momencie zostaje wręcz ścięte - a ono i tak uparcie odżywa i pnie się do słońca. Drzewo jest tu oczywistą metaforą losu rodziny Nolanów, zwłaszcza małej Francie: bystrej, oczytanej, ciekawej świata dziewczynki, która mimo fatalnej sytuacji finansowej swojej rodziny nie przestaje marzyć o college'u. Ale i jej pracującej od rana do wieczora matki, Katie, która z wielkim samozaparciem stara się nie tylko wyżywić i ubrać dwójkę dzieci oraz męża-alkoholika, ale też, w myśl wskazań własnej matki, oszczędzać na kawałek własnej ziemi. Jej ciotki Sissy, rodzącej tylko martwe dzieci i mimo to z nadzieją witającej kolejne ciąże. Jej drugiej ciotki, Evy, oraz babki, Mary - kolejnych drobnych i nieoczekiwanie niezłomnych kobiet z rodu Rommelych, które mimo trudności nie przestają walczyć o lepsze życie.

Poznajemy Francie jako jedenastoletnią dziewczynkę, która oprowadza nas po Brooklynie z roku 1912. W oczach dziecka, przyzwyczajonego do niedostatku, brudu i nieporządku, ta dzielnica biedoty jawi się zdumiewająco klimatycznie. I choć w późniejszych latach jej urok zaczyna blaknąć - sklepy zdają się jakby mniejsze, puszki z herbatą odrapane, śliczna, błyszcząca waga raczej tandetna... - to w początkowych rozdziałach możemy natrafić na takie magiczne opisy:
One of Francie's favourite stores was the one which sold nothing but tea, coffee and spices. It was an exciting place of rows of lacquered bins and strange, romantic, exotic odors. There were a dozen scarlet coffee bins with adventurous words written across the front in black China ink: Brazil! Argentine! Turkish! Java! Mixed Blend! The tea was in smaller bins: beautiful bins with sloping covers. They read: Oolong! Formosa! Orange Pekoe! Black China! Flowering Almond! Jasmine! Irish Tea! The spices were in miniature bins behind the counter. Their names marched in a row across the shelves: cinnamon – cloves – ginger – all-spice – ball nutmeg – curry – peppercorns – sage – thyme – marjoram. All pepper when purchased was ground in a tiny pepper mill.

There was a large hand-turned coffee grinder. The beans were put into a shiny brass hopper, and the great wheel was turned with two hands. The fragrant grounds pattered down into a scarlet box that was shaped like a scoop at the back.

W późniejszych, retrospektywnych rozdziałach mamy okazję poznać bliżej losy rodziców Francie - dwojga zakochanych, młodych ludzi, którzy pewnie trochę za szybko wzięli ślub i zdecydowanie za wcześnie doczekali się potomstwa. Johnny'ego nieoczekiwane rodzicielstwo ewidentnie przerasta; równo w dzień porodu traci pracę, zaczyna szukać pocieszenia w alkoholu i choć jest kochającym, wyrozumiałym ojcem, utalentowanym śpiewakiem i wiernym mężem, to jego nałóg staje się głównym problemem rodziny Nolanów. Katie radzi sobie z zaistniałą sytuacją o wiele lepiej. Szybko pojmuje, że nie ma co oczekiwać od męża pomocy, bierze więc byka za rogi i przez większość czasu samotnie walczy o zapewnienie rodzinie jedzenia czy dachu nad głową. Ale i ona nie jest matką idealną: kiedy na świecie pojawia się jej syn Cornelius, znany powszechnie jako Neeley, Katie czuje nagły przypływ czułości i miłości, jakiego nie doświadczyła przez rok opiekowania się słabowitą, chuderlawą Francie. W jednej chwili zdaje sobie sprawę z tego, że kocha syna bardziej niż córkę i że prawdopodobnie nigdy nie uda jej się tego zmienić. I choć poprzysięga sobie, że dzieci nie mogą tego odczuć, to Francie jest tego doskonale świadoma; i choć Francie jest grzeczną, inteligentną, pracowitą dziewczynką, nigdy nie udaje jej się zająć w sercu jej matki pierwszego miejsca.

Źródło
To jedna z rzeczy, które bardzo mi się w A Tree Grows in Brooklyn podobają: świat przedstawiony w powieści nie jest sprawiedliwy, bohaterowie o tym wiedzą i - uwaga - uczą się mimo to dążyć do szczęścia. Możesz być idealną córką, a twoja matka i tak będzie wolała twojego młodszego brata, tylko dlatego, że - w przeciwieństwie do ciebie - po urodzeniu promieniał zdrowiem, a w dodatku wygląda jak wasz przystojny ojciec. Możesz wypruwać sobie żyły, żeby twoja rodzina nie pomarła z głodu, a twoja córka i tak z każdym problemem będzie zwracała się do swojego ukochanego, nieodpowiedzialnego tatusia. Możesz zdobyć się na odwagę i opisać trudną rzeczywistość waszego codziennego życia, a twoja nauczycielka może wlepić ci nędzną trójczynę, bo uważa, że o plugawych rzeczach nie powinno się pisać. Możesz być jedyną osobą w rodzinie, którą los obdarzył prostymi, brązowymi włosami zamiast złotych bądź czarnych pukli, jedyną, za którą ludzie nie oglądają się z zachwytem na ulicy. Możesz nawet lubić te swoje proste, brązowe włosy, a ludzie i tak będą ci ich współczuć. Możesz nie mieć pieniędzy na nic poza podstawowymi potrzebami. Możesz musieć iść do pracy, chociaż chcesz iść do szkoły; możesz też musieć iść do szkoły, chociaż chcesz iść do pracy. I może ci być z tego powodu przykro. Ale nie wolno ci traktować żadnej z tych rzeczy jak końca świata. Nie wolno ci się poddać.

"This could be a whole life," she thought. "You work eight hours a day covering wires to earn money to buy food and to pay for a place to sleep so that you can keep living to come back to cover more wires. Some people are born and kept living just to come to this. Of course, some of these girls will marry; marry men who have the same kind of life. What will they gain? They'll gain someone to hold conversations within the few hours at night between work and sleep." But she knew the gain wouldn't last. She had seen too many working couples who, after the children came and the bills piled up, rarely communicated with each other except in bitter snarls. "These people are caught," she thought.
I Francie się nie poddaje. Cała historia rodziny Nolanów odmalowana jest zresztą w zaskakująco optymistycznych barwach. Bohaterowie zdają się nie przejmować szczególnie własną biedą; owszem, od czasu do czasu pojawiają się fragmenty czysto ponure, ale przeplatane są opisami wesołych wieczorów spędzanych z ciotkami, dziecięcych zabaw, rodzinnych uroczystości. Nie poddaje się też narrator, który dorzuca do tego anegdotki z życia obu ciotek - ważnych dla rozwoju ich postaci, ale też stanowiących wyraźny element komiczny. Humoru jest tu mnóstwo; nieraz zdarzało mi się przeczytać mężowi na głos dobre pół rozdziału, cobyśmy mogli razem się pośmiać. A Tree Grows in Brooklyn jest żywym (?) dowodem na to, że nadzieja naprawdę umiera ostatnia.
Once in the washroom, Francie overheard a remark about Miss Armstrong being the boss's mistress. Francie had heard of, but never seen one of those fabulous beings. Immediately, she examined Miss Armstrong closely as a mistress. She saw that Miss Armstrong wasn't pretty; her face was almost simian with its wide mouth and flat thick nostrils, and her figure was merely passable. Francie looked at her legs. They were long, slender and exquisitely molded. She wore the sheerest of flawless silk stockings, and expensively made high-heeled pumps shod her beautifully arched feet. "Beautiful legs, then, is the secret of being a mistress," concluded Francie. She looked down at her own long thin legs. "I'll never make it, I guess." Sighing, she resigned herself to a sinless life.
Wielka szkoda, że ta powieść jest w Polsce tak słabo znana. Prywatnie żałuję też, że nie przeczytałam jej lata temu, kiedy sama miałam te naście lat; bo chociaż Francie żyła jakieś sto lat przede mną, to i tak myślę, że swego czasu mogłabym się wiele od niej nauczyć. Jeśli kiedykolwiek doczekam się córki, to w całą pewnością podsunę jej A Tree Grows in Brooklyn - najlepiej tuż po mojej ukochanej, ale jednak dość naiwnej Ani z Zielonego Wzgórza. Nie żebym uważała tę powieść za książkę dla dzieci czy czuła się już na nią za stara. To podobny przypadek jak Ania...: można ją przeczytać mając lat dwanaście, dwadzieścia i dwieście, i za każdym razem znajdzie się w niej coś dla siebie. Lećcie do biblioteki, a nuż będzie...?

Źródło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails