poniedziałek, 21 września 2015

Historia po niemiecku: "Wizja z życia Hildegardy z Bingen", "Siostry i Schiller" i "Biała wstążka"

Przeprowadzka do nowego miejsca zawsze wiąże się z łatwiejszym dostępem do lokalnej kultury - i tak też było również w przypadku mojego wyjazdu do Niemiec i niemieckich filmów. Nie żeby wrota filmografii zza Odry w jednej chwili stanęły przede mną otworem; musiało minąć trochę czasu, zanim doszlifowałam język na tyle, żeby móc czerpać przyjemność z filmu nieanglojęzycznego z niemieckimi napisami. Pełne rozumienie ze słuchu jest dla mnie ciągle jeszcze (niestety!) niewykonalne, więc na kinowe premiery niemieckich filmów jeszcze się nie wybieram... Ale nie przeszkadza mi to; filmy z medioteki mają zawsze - o ile są w oryginale niemieckojęzyczne - napisy dla niedosłyszących, które bez skrupułów wykorzystuję. Przydaje się to zwłaszcza w przypadku filmów kostiumowych tudzież historycznych, w których słownictwo bywa wzięte z księżyca - a właśnie taki zestaw chciałabym Wam dzisiaj przedstawić.

sobota, 19 września 2015

Francusko: "Jedwabna opowieść" i "Renoir"

Są ludzie, którzy bezkrytycznie zachwycają się kinem francuskim: bo jest pełne uroku, wyraźnie inne od amerykańskiego, magiczne i rzeczywiste zarazem (kilka dni temu natrafiłam na czyjąś opinię na ten temat: "Lubię kino francuskie za to, że kobiety po obudzeniu są w nim niepomalowane i mają potargane włosy" - istotnie, mają; patrz: Lea Seydoux w Żegnaj, królowo). Ja wprawdzie aż tak entuzjastyczna nie jestem, bo urok urokiem, ale nieraz jednak to nie wystarcza i widziałam parę francuskich filmów, które poza tą "magią" niewiele miały do zaoferowania - ale w ogólnym rozrachunku raczej mnie te produkcje przyciągają niż odrzucają. W ostatnim czasie, wśród tej gromady filmów, które obejrzałam, znalazło się więc też parę filmów rodem z Francji. Niektóre z nich widziałam już parę dobrych miesięcy temu, więc pamiętam je trochę przez mgłę, ale mam nadzieję, że uda mi się i tak przekazać Wam, co mnie w nich urzekło...

 Brodeuses / Jedwabna opowieść (2004; Francja)
Reżyser: Eleonore Faucher
Obsada: Lola Naymark, Ariane Ascaride, Thomas Laroppe
Ocena: 8/10

Na pierwszy plan poszła Jedwabna opowieść - film, który swego czasu zwyciężył podczas festiwalu Nowe Horyzonty. Co ja z nim miałam! Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w zdjęciach: pięknych, nasyconych kolorach, ciepłym, jesiennym słońcu i cudownych włosach głównej bohaterki (całe życie marzyłam o takich...!). Koniecznie chciałam go zobaczyć. Z wielkim entuzjazmem zabrałam się za poszukiwania i... Nic. Znalezienie/zdobycie tego filmu okazało się niewykonalne. Nic, nigdzie, żadnych śladów. Poddałam się. A teraz wyobraźcie sobie moją radość, kiedy dobry rok później przypadkiem znalazłam go na Netflixie...!

Renoir (2012; Francja)
Reżyser: Gilles Bourdos
Obsada: Christa Theret, Michel Bouquet, Vincent Rottiers
Ocena: 8/10

Na Renoira, obejrzanego parę dobrych miesięcy później, trafiłam za to zupełnym przypadkiem. Czekał i patrzył na mnie z półki w osiedlowej mediatece. A że piękne kolory + impresjoniści to coś, co bardzo lubię, wypożyczyłam bez wahania.

Celowo piszę o tych dwóch filmach jednocześnie, bo są do siebie - mimo oczywistych różnic w fabule - dosyć podobne. Ale najpierw może właśnie o fabułach...


Related Posts with Thumbnails