wtorek, 18 listopada 2014

Urodzinowy Hosseini

Kilka dni temu siedzę sobie przy stole, myślami jestem zupełnie gdzie indziej. Mąż, który dopiero co wrócił z "polowania", rozpakowuje zdobycze w kuchni. I nagle, zupełnie z zaskoczenia, wyskakuje z tej kuchni nie z workiem cebuli i makaronem, a z bukietem kwiatów i "prezentem urodzinowym"... Co miało prawo mnie zaskoczyć, bo urodziny miałam w sierpniu ;).

Dzielę się z Wami tym prezentem, bo, po pierwsze, jestem nim mega wzruszona, po drugie - jest piękny nawet tylko od strony wizualnej i aż żal byłoby go tu nie wkleić, a po trzecie i najważniejsze - bo ma sporo wspólnego z tematyką bloga (w sumie więcej mieć by nie mógł...) i mam nadzieję (i to taką uzasadnioną, graniczącą z pewnością nadzieję), że wreszcie przełamie moją złą czytelniczą passę (nie miałam w tym roku szczęścia do lektur, oj nie...):


Trudno mi wyobrazić sobie lepszą lekturę "na przełamanie" niż Khaleda Hosseiniego, z jego klasyczną narracją, egzotyką i pół-baśniowym klimatem. Pierwsze trzy rozdziały już za mną. Z ulgą odkrywam, że po raz pierwszy od paru dobrych miesięcy czytanie sprawia mi najprawdziwszą przyjemność. Nareszcie.

2 komentarze:

  1. Jaki piękny szablon! Masakra... zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że znalazł się kandydat na odczarowanie zastoju czytelniczego. Trzymam kciuki, żeby czytanie było przyjemne do ostatniego słowa ostatniej strony :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails