środa, 6 sierpnia 2014

Ogłoszenie parafialne

Tych wszystkich, którzy zaglądają na mojego bloga z nadzieją, że znajdą tu nowego posta (sądząc po statystykach bloga, zwłaszcza niedzielno-poniedziałkowych, jest Was trochę, co bardzo mnie cieszy :)), chciałam przeprosić za długie milczenie i uspokoić - żyję, nie znikam z blogosfery, nie znudziło mi się i w najbliższą niedzielę (no, najdalej w poniedziałek, jeśli w niedzielę zagarną nas teściowie...) pojawi się nowy, obiecany post "skandynawski". Tydzień przedłużył mi się do trzech, ale nie przekłada się to na liczbę filmów, więc bez obaw - wpis-gigant nam nie grozi.

W pewnym forumowym RPG, w którym udzielałam się x lat temu, podsumowywaliśmy wszystkie Niezmiernie Ważne Rzeczy, które na jakiś czas odciągały nas od pisania, jako "dopadł mnie real". Teraz też ciśnie mi się to na usta. Przez ostatnie 2,5 tygodnia byłam nieźle zakręcona i zawodowo, i prywatnie, i nie miałam czasu ani na bloga, ani na filmowe wieczory... Ukoronowaniem zakręcenia był kolejny ślub, tym razem kościelny - standardowo załatwiany zupełnie "na wariata" i wiążący się z nalotem mojej zakręconej rodziny (jeszcze liczniejszym niż w marcu!). Z częścią zawodową (a raczej z pierwszą częścią tej części) uporam się najprawdopodobniej dzisiaj i wreszcie będą miała trochę więcej czasu dla siebie. I dla Was :).

A na koniec - dowód rzeczowy. Tak, tak, pęknę, jeśli się nie pochwalę ;).


2 komentarze:

  1. Oj! Zobaczyłam ten wpis na telefonie, jak byłam na urlopie i miałam napisać gratulacje jak wrócę i zapomniałam na śmierć! Przepraszam.

    Kochana! To wspaniała wiadomość. Życzę Wam obojgu wszystkiego, co najwspanialsze. Bądźcie zdrowi, kochajcie się, miejcie pieniążki, a Wasze marzenia niech staną się planami, a plany rzeczywistością!

    P.S. Pięknie wyglądałaś! Co za sukienka! I te rękawy boskie.

    Uściski i przytulaki ślę z powoli już jesiennej Warszawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie! Sukienka była cudna, sama muszę to nieskromnie przyznać :). Co prawda pogoda spłatała nam małego psikusa i temperatury dochodziły do prawie 30 stopni, więc trochę się w tych długaśnych rękawach podgotowałam, ale dałam radę ^^.

      Oooo, pieniążkom mówię wielkie tak! Reszcie też, oczywiście, ale póki co tylko z pieniążkami tu krucho ^^...

      Pozdrowienia z równie jesiennej Kolonii :) (ale przecież to jeszcze nie koniec lata, prawda? Prawda? Ono tylko tak żartuje, że niby już sobie poszło...?)

      Usuń

Related Posts with Thumbnails