sobota, 4 lutego 2012

Top 10: bohaterowie, z którymi chcielibyśmy zamienić się miejscami


 
Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.



Postanowiłam i ja dołączyć do małej zabawy, którą już jakiś czas temu zaproponowała na swoim blogu Klaudyna. Tematów było już mnóstwo i nie sądzę, żeby kiedykolwiek udało mi się je "nadrobić", zamierzam więc przede wszystkim skupić się na nowych tematach. Stare listy pojawią się, jeśli będę akurat cierpiała na nadmiar wolnego czasu, syndrom "co zrobisz, żeby się nie uczyć" albo po prostu będę miała wielką ochotę podzielić się którąś z nich...

Temat tego tygodnia to, jak widać w tytule posta, "bohaterowie, z którymi chcielibyśmy zamienić się miejscami". Moja dziesiątka to:

1. Mary Lennox (F.H. Burnett, Tajemniczy ogród)

Choć sama Mary nie jest najsympatyczniejszą postacią książkową (ba, przeważnie jest wręcz okropnie nieprzyjemna), to chętnie zamieniłbym się z nią miejscami. Chciałabym mieszkać w wielkim, tajemniczym dworze, odnaleźć zaniedbany ogród, którym nikt już się nie zajmuje i spędzać w nim całe dnie, powoli przywracając go do życia. Nie pogardziłabym też bogatym wujkiem, gadatliwą służącą i jej przesympatycznym bratem. Może tylko ten rozpieszczony kuzyn-półinwalida by mnie irytował...

2. Maria Minchin (F.H. Burnett, Mała księżniczka)

 Tak, książki pani Burnett, choć przeznaczone dla dzieci, najwyraźniej mają dla mnie niemałe znaczenie :). Zdaję sobie sprawę z tego, że panna Minchin jest dość oryginalnym wyborem. Zamieniłabym się z nią miejscami z prostego powodu: ja całą tę akcję z Sarą rozegrałabym o wiele lepiej. Bardzo lubię Sarę i z pewnością zasłużyła sobie na to, żeby znaleźć się pod opieką kogoś mniej bezdusznego niż panna Minchin - a ośmielę się stwierdzić, że charakter mam jednak nieco lepszy ;).

3. Izabela Gordon (L.M. Montgomery, Ania na uniwersytecie)

Uwielbiam Anię na uniwersytecie najbardziej ze wszystkich Ań i z całego serca zazdroszczę całej czwórce bohaterek takiego studenckiego życia. Chciałabym zamieszkać w Ustroniu Patty, poznać Anię, Priscillę i Stellę, wyprawiać przyjęcia w każdy piątek, być taką beztroską, z lekka zwariowaną osobą. Trochę wstyd się przyznać, ale nie miałabym też nic przeciwko byciu najpiękniejszą dziewczyną na uniwersytecie, za którą zawsze ugania się tłum wielbicieli. A ostatecznie równie chętnie jak Iza rzuciłabym to wszystko w diabły...

4. Heidi (Johanna Spyri, Heidi - dziewczynka z gór)

Absolutny powrót do dzieciństwa :D. O, tak, chciałabym być Heidi, dziewczynką z gór. Po pierwsze: uwielbiam góry. Po drugie: od dawna męczy mnie świadomość tego, że to, czym się zajmuję, jest de facto mocno oderwane od takiego realnego, przyziemnego życia. Heidi, dziewczynka z gór, zajmowała się właśnie takimi "podstawowymi" rzeczami. Zbierała zioła, wypasała owce, prowadziła gospodarstwo... A w przerwach pomiędzy tym przyszywana babcia zabierała ją w podróże po Europie. Czego chcieć więcej?

5. Elżbieta Stryba (Małgorzata Musierowicz, Noelka)

To jedna z moich ulubionych części Jeżycjady. Nie jestem szczególną fanką samej Elki, niespecjalnie pociąga mnie też myśl o mieszkaniu jedynie z ojcem, dziadkiem i jego bratem, ale jednego dziewczynie zazdroszczę - tej niesamowitej Wigilii, którą spędziła jako Aniołek, chodząc po domach i rozdając prezenty. Dla mnie, której ciężko wyrwać się z domu dokądkolwiek przez cały okres Bożonarodzeniowy, spędzenie Wigilii poza domem jest czymś zupełnie niewyobrażalnym. To byłoby niesamowite przeżycie. Jestem pewna.


6. Joanna Stirling (L.M. Montgomery, Błękitny zamek)

O ile Ania na uniwersytecie jest moją ulubioną częścią , o tyle Błękitny zamek jest moją ulubioną powieścią z całego dorobku pani Montgomery. Czytałam ją x razy, za każdym zanosząc się śmiechem z numerów, które nagle zbuntowana Joanna wywijała swojej rodzinie. Życie, które prowadziła po wyprowadzce z domu, było wspaniałe. Poza tym, bardzo chciałabym kiedyś zamieszkać w takim miejscu jak ona. Te opisy...! Marzy mi się zimowy Błękitny zamek... Edward Snaith również w najmniejszym stopniu by mi nie przeszkadzał ;). Podoba mi się taki model związku. No i zakończenie całej tej historii.


7. Małgosia aka Jejmościanka Małgorzata (Ewa Nowacka, Małgosia contra Małgosia)

Nie należę do ludzi, którzy uważają, że urodzili się w złych czasach i wzdychają z tęsknotą za balami, pięknymi sukniami i tradycyjnym staraniem się o rękę. Bale balami, suknie sukniami, ale dla mnie dużo cenniejsze jest to, że żyję w mieszkaniu ogrzewanym kaloryferem (zmarźlak ze mnie, co zrobić ;)), że nikogo nie dziwi fakt, że chcę się uczyć i raczej nikt nie patrzy na mnie z pobłażaniem, uznając, że kobieta jest istotą o małym rozumku. Dlatego jeśli już miałabym się zamienić miejscami z kimś, kto żył w dawnych czasach, to wybrałabym właśnie Małgosię - nastolatkę z PRLu, która na niedługi czas zamieniła się miejscami z Jejmościanką Małgorzatą z czasów Jana III Sobieskiego. Potańczyła sobie na balach, poodtrącała (albo i nie...) paru konkurentów, poznała na własnej skórze życie sprzed paruset lat - i wróciła do domu. Gdybym tylko mogła jeszcze wrócić do własnych czasów wtedy, kiedy by mi się zachciało, a nie czekać na wizytę złośliwego dytka...


8. Marigold Lesley (L.M. Montgomery, Czary Marigold)

I znów pani Montgomery. Mam słabość do Świerkowej Kępy, szalonych kuzynek, Sylvii czekającej w sadzie i gromady barwnych krewnych. Mogłabym zamienić się miejscami z małą Marigold. Miała piękne życie.


9. Julie Pissarro (Irving Stone, Bezmiar sławy)

Julie w powieści Stone'a prawie nie występuje. Niby jest żoną Pissarra, przewija się przez całą powieść, ale właściwie niewiele się o niej dowiadujemy. Tak czy inaczej, myślę, że ciekawie byłoby zamienić się z nią miejscami. Życie z malarzem musi być czymś zupełnie innym niż to, co mam na co dzień. A sądząc po obrazach Camille'a Pissarro, pięknych widoków na co dzień też by mi nie brakowało...

10. Hermiona Granger (J.K. Rowling, Harry Potter)

Wpisuję to z pewnym wahaniem, bo w moich wyobrażeniach byłam zawsze kolejną postacią z Harry'ego Pottera, nie zamiennikiem Hermiony. Ale cóż - gdybym nie mogła pojawić się w Hogwarcie jako ja (sowa nie przyszła, niestety), to chętnie zamieniłabym się miejscami z Hermioną. Magia, kryjący wiele niespodzianek zamek, nielegalne wypady do Hogsmeade... Nie nudziłabym się, jestem pewna :).

1 komentarz:

  1. Trochę mi głupio, że większości z nich nie znam, ale myślę, że nadarzy się kiedyś okazja, aby to nadrobić :)

    Swoją drogą, również wyobrażałam sobie siebie w Hogwarcie - ba, do tej pory marzy mi się, aby się tam zjawić :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails