niedziela, 12 lutego 2012

Liza Dalby, "Gejsza"

4/6

Liza Dalby jest postacią dość niezwykłą. Amerykańska antropolog, od dziecka (a przynajmniej nastolatki) mająca coś wspólnego z Japonią. Ciężko dokładnie stwierdzić co - autorka od czasu do czasu wprowadza do powieści retrospekcje, z których wynika, że studiowała w Japonii, mieszkała u japońskiej rodziny, jeszcze w Ameryce rozpoczęła naukę gry na shamisenie, a później, w wieku bodajże 17 lat, doskonaliła tę umiejętność już na japońskiej wyspie Kyushu... Prawdę mówiąc, zaintrygowała mnie historia życia Lizy Dalby. Skąd wzięła się u amerykańskiej nastolatki miłość do shamisenu? Dlaczego w tak młodym wieku opuściła kraj? Niestety, na te pytania nie uzyskałam odpowiedzi, a informacje o wcześniejszym życiu autorki są tak porozsypywane, że trudno złożyć je w jakiś spójny obraz...

Ale nie to jest najważniejsze. Niezwykłość Lizy Dalby wynika z czegoś innego - jest jedyną nie-Japonką, która została gejszą. Wprawdzie była nią tylko przez rok i ze względu na to (gejsze zdawały sobie sprawę, że amerykańska gejsza po roku wróci do ojczyzny) nie połączono jej oficjalnymi więzami z jej nową "rodziną", ale mimo wszystko jest to fakt godny swego rodzaju podziwu. Nie żebym kiedykolwiek marzyła o zostaniu gejszą, ale to, JAK w ogóle autorce udało się tego dokonać - wejść w tak zamknięte, tradycyjne środowisko! - jest dla mnie zdumiewające.

Gejsza jest zapisem doświadczeń autorki z owego roku, w którym była nie Lizą Dalby, a gejszą Ichigiku. Tytuł jest dość mylący i wynikło z niego moje lekkie rozczarowanie lekturą. Spodziewałam się książki popularnonaukowej o życiu współczesnych gejsz, tymczasem Gejsza jest czymś w rodzaju zbioru luźnych przemyśleń, niekoniecznie sensownie poukładanych. Dużo w tym osobistych wtrętów autorki, które po jakimś czasie zaczęły mnie trochę nużyć. Działało mi na nerwy też częste podkreślanie przez autorkę własnych umiejętności; odniosłam wrażenie, że Liza Dalby bardzo starała się udawać skromność, ale nie do końca jej to wyszło.

W książce opisane zostało właściwie wszystko, co łączy się ze słowem gejsza. Autorka przedstawia etymologię tego słowa, historię życia gejsz, porównuje ją z dzisiejszymi warunkami, opisuje obecne ceremonie przyjmowania do wspólnoty gejsz i odchodzenia z niej, stosunki panujące w poszczególnych hanamachi oraz między nimi; przedstawia symbolikę elementów ubioru gejszy, szczególną uwagę poświęcając kimonom... Drobiazgowo opisuje też te gejsze, które były jej najbliższe w czasie jej praktyki, zwłaszcza okasan, czyli "matkę", oraz Ichiume, jej oneesan, czyli "starszą siostrę".

Dla mnie zdecydowanie najmocniejszym punktem książki były opisy życia gejsz w dawnych czasach. Zarówno historia samej instytucji gejszy - obecnie symbolu tradycji, dawniej nowoczesności - jak i przedstawienie warunków, na jakich pojawiały się w okiya, domach gejsz, małe dziewczynki, na których w późniejszych latach niejako "wymuszano" dług, który musiały spłacać w dorosłym życiu... Wszystko to było bardzo ciekawe. Nie ukrywam, że spory udział miała w tym powieść Wyznanie gejszy, w której dzieciństwo głównej bohaterki zostało przedstawione w naprawdę dramatycznym świetle. Niezbyt potrafiłam to połączyć z radosną wizją absolwentki liceum, która dobrowolnie postanawia zostać gejszą, sama wybiera sobie partnerów, a po kilku latach wychodzi za mąż i odchodzi z zawodu... Dzięki tej historycznej części książki udało mi się jako tako połączyć te dwa obrazy.

Najsłabszym punktem książki jest za to jej chaotyczność. Autorka kilkakrotnie pisze o tym samym, przeskakuje między niekoniecznie powiązanymi tematami, nieraz opisuje też sytuacje, które tak naprawdę niewiele wnoszą. Z tego powodu lektura Gejszy jest nieco przynudnawa. Przynajmniej dla mnie była.

Niemniej jednak, jest to dobra pozycja dla wszystkich, którzy w mniejszym lub większym stopniu interesują się gejszami i chcieliby dowiedzieć się o nich czegoś więcej niż wyczytali w Wyznaniach gejszy - powieści, której akcja toczy się jeszcze przed wojną na Pacyfiku. Świat przez ten czas zmienił się wszędzie, ale w Japonii, która wtedy właśnie przechodziła szybką modernizację, ta zmiana jest szczególnie widoczna. Gejsza Sayuri żyła w zupełnie innej epoce niż Ichigiku; w międzyczasie w społecznościach gejsz zaszły diametralne zmiany i zatrzymanie się na etapie sprzedawania dziewczynek oraz rytualnego mizuage byłoby olbrzymim błędem.

Szkoda, że Gejsza Lizy Dalby powstała dobre 30-40 lat temu. Jestem przekonana, że przez ten czas również zaszły znaczące zmiany i ciekawa jestem, jak wygląda to teraz...

2 komentarze:

  1. Lubię klimaty Japonii i tajemnicze gejsze. Na pewno przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W numerze 4 magazynu "Pudrowy Róż" będzie można przeczytać wywiad jakiego dla naszego periodyku udzieli Liza Dalby :) Zapraszam :)

    www.pudrowy-roz.pl
    https://www.facebook.com/pudrowyroz?ref=hl

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails