sobota, 14 stycznia 2012

Pokuta // Atonement


Miałam olbrzymią ochotę zobaczyć Pokutę już w liceum, kiedy grano ją w kinach. Jakoś tak jednak wyszło, że nie wybrałam się na seans razem ze znajomymi; z kolei samej iść do kina trochę dziwnie... Od tamtego czasu ciągle obiecywałam sobie, że kiedyś koniecznie ten film obejrzę. Fabuła zapowiadała się ciekawie, podobnie jak zwiastun. Do tego bardzo lubię Keirę Knightley, a po Niepokonanych spodobała mi się też Saoirse Ronan. Wczoraj nareszcie, po kilku latach czekania, udało mi się obejrzeć Pokutę. I choć film mi się podobał i uważam, że jest dobry, to jednak podejrzewam, że gdyby nie te lata "jarania się" nim byłabym bardziej zachwycona...

Główną bohaterką jest Briony Tallis - w pierwszej części zaledwie trzynastoletnia dziewczynka (Saoirse Ronan). Wprawdzie nie ma rudych włosów i piegów, ale wyobraźnią i talentem literackim w najmniejszym stopniu nie ustępuje Ani Shirley. Dziewczynka marzy o zostaniu pisarką i już na samym początku filmu zmusza przybyłych z północy kuzynów do wspólnego wystawienia sztuki jej autorstwa, aby uczcić przyjazd brata... Matka Briony jest zachwycona. Nastolatka niewątpliwie ma wielki talent literacki.

Ale wyobraźnia Briony jest równie wielka jak jej talent - co nie zawsze musi być cechą pozytywną. Ania z Zielonego Wzgórza przekonała się o tym boleśnie, kiedy biegła nocą do domu Barrych przez przerażający Las Duchów. Briony z czasem również dochodzi do tego wniosku. Tyle tylko, że zanim to nastąpi, jej skłonność do nadinterpretacji wydarzeń i dopasowywania rzeczywistości do własnych, literackich urojeń, zniszczy dwa życia, które zupełnie sobie na to nie zasłużyły.

Pierwsza część Pokuty jest nawet zabawna. Te teorie spiskowe, które snuje Briony, są tak niezgodne z rzeczywistością, że momentami aż śmieszą. Źle interpretuje widzianą z oddali kłótnię starszej siostry, Cecilii (Keira Knightley) z synem służącej, a zarazem przyjacielem obu sióstr, Robbiem (James McAvoy). W efekcie przyjaciel, który zawsze troszczył się o małą Briony, staje się głównym czarnym charakterem jej najnowszej powieści. Wilkiem w owczej skórze. Dziewczynka zaczyna wierzyć w wypisywane przez siebie frazesy o czarnym sercu złego księcia, a kolejne wydarzenia - znów mylnie interpretowane - tylko ją w tym utwierdzają. Wszystko to jest naprawdę zabawne. Do momentu, w którym rozgrywa się prawdziwa tragedia, a Briony, żyjąca już w świecie swoich wyobrażeń, jest przekonana, że to Robbie jest jej winny... I saw him. I saw him with my own eyes - zeznaje dziewczynka, choć tak naprawdę sama nie jest pewna, co widziała. Ale wyobraźnia pomaga jej uzupełnić luki w pamięci i Robbie, na podstawie jej oskarżeń, zostaje wtrącony do więzienia...

Druga część filmu rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej. Nie przepadam za tą tematyką i od tego momentu Pokuta zaczęła mi się trochę dłużyć. Robbie maszeruje po Francji i stara się wrócić do domu. Cecilia jest siostrą oddziałową w Londynie i czeka na powrót ukochanego; wielu ujęciom z Francji towarzyszy jej głos Come back. Come back to me. Z kolei Briony (Romola Garai) ma już 18 lat i zaczyna w pełni rozumieć, co tak naprawdę zrobiła. Próbuje ująć to w powieść. Snują się ci bohaterowie po ekranie i snują... Nie dłużyło mi się to jakoś bardzo, zwłaszcza, że ujęcia są naprawdę klimatyczne, ale i tak mam wrażenie, że ta część filmu była za długa. Brakowało mi pięknych ujęć z części pierwszej: podupadającego dworku, rozległych pól i podniszczonej fontanny. Nie lubię filmów wojennych, nie lubię...

Trzecia część, zaledwie kilkuminutowa, to wyznanie starej, umierającej Briony (Vanessa Redgrave). I to wszystko, co mogę na jej temat powiedzieć. Jedno słowo więcej byłoby tylko niepotrzebnym spoilerem...

Dobra gra aktorska. Bardzo, bardzo dobra muzyka (stuk, stuk, stuk - maszyna do pisania towarzyszy maszerującej domowymi i szpitalnymi korytarzami Briony przez cały czas trwania filmu). Piękne ujęcia w pierwszej części. Nie podobało mi się... Ciężko to jakoś ująć. Chyba to, że środek ciężkości nie był położony ani na parze Cecilia-Robbie, ani na Briony i jej pokucie. Filmowi wyszłoby na dobre, gdyby większy nacisk położono na samej Briony i jej dorosłym radzeniu sobie z tym jednym, okrutnym kłamstwem. Zbyt pobieżnie to potraktowano i ciężko było mi wczuć się w jej sytuację. A przecież tytuł filmu to właśnie Pokuta, więc to powinno być w nim najważniejsze...
Nie podobało mi się zakończenie. Uch, chociaż spodziewałam się go. Ale i tak...
Nie podobało mi się rozwleczenie drugiej części. Zwłaszcza scena Robbiego chodzącego bez ładu i składu po plaży, z której przez długi, długi czas nic nie wynikało... Byłam trochę rozczarowana kierunkiem, w którym zmierzał ten film - zwłaszcza, że po części pierwszej byłam naprawdę zachwycona.
Nierówny film. A szkoda.

Swoją drogą, całą drugą połowę filmu zastanawiałam się tez nad tym, co stało się z dworkiem Tallisów. Nie mieszkała w nim ani Cecilia, ani Briony. Może brat? Albo dworek poległ w bombardowaniach? Tak czy inaczej, szkoda...

Wahałam się między 7 a 8. Gdyby można było, dałabym 7,5, bo to chyba najodpowiedniejsza ocena. Ostatecznie stanęło na 7. Dobra ocena dobrego filmu.

5 komentarzy:

  1. Mam książkę w domu. Chętnie zacznę od czytania, później obejrzę film

    OdpowiedzUsuń
  2. Daj znać jak przeczytasz, czy Ci się podobało :). Na Filmwebie ludzie w komentarzach piszą, że książka jest nieco lepsza, chociaż ekranizacja jest podobno wyjątkowo wierna. Sama chętnie przeczytałabym tę książkę - tzn., gdyby nie te sterty zalegające mi już na półkach i czekające na swoją kolej...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, mnie ten film rozczarował. Chyba zbyt wiele się spodziewałam po nim.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam tego filmu, ale mam w planach. Ciekawa jestem jak wypadnie:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja po przeczytaniu ksiazki obejrzalam film i przyznam szczerze ksiazka jest duzo lepsza

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails