piątek, 13 stycznia 2012

Murakami Haruki, "1Q84, t.3"

 
 - Kruki pewnie nie myślą o czasie. Prawdopodobnie tylko ludzie uświadamiają sobie pojęcie czasu.
 - dlaczego
 - Bo traktują go jako linię prostą. Jakby robili znaczki na długim prostym patyku. Tu z przodu jest przyszłość, tam z tyłu przeszłość, a teraz jesteśmy w tym punkcie. Rozumiesz?
 - chyba tak
 - Jednak w rzeczywistości czas nie jest linią prostą. Nie ma żadnego wyglądu. Pod każdym względem jest pozbawiony formy. Ale ponieważ nie potrafimy sobie wyobrazić czegoś pozbawionego formy, więc dla wygody wyobrażamy go sobie jako prostą linię. W tej chwili tylko ludzie są zdolni do takiej zamiany pojęć.
 - ale może się mylimy
(...)
 - Oczywiście jest taka możliwość. My się mylimy, a kruk ma rację. Może czas wcale nie przypomina linii prostej. Może ma kształt precelka. (...) Ale ludzie prawdopodobnie myślą tak od setek tysięcy lat. Traktują czas jako nieskończoną prostą linię i działają na podstawie tego zasadniczego założenia. Do tej pory takie postępowanie było im na rękę i nie dostrzegli w nim sprzeczności. Dlatego jest to prawdopodobnie słuszne jako zasada sprawdzona empirycznie.
To już n-ta powieść Murakamiego Harukiego, którą przeczytałam, więc wiem dobrze jedno - w twórczości tego pisarza zasady sprawdzone empirycznie nie mają racji bytu. Wiem też, że zdanie, które pojawia się na okładce (a pojawia się zawsze), jest jednym z ważniejszych w całej powieści. W trzecim tomie 1Q84 jest to My się mylimy, a kruk ma rację. Może czas wcale nie przypomina linii prostej. Może ma kształt precelka. I rzeczywiście - dla mnie cała ta rozmowa dotycząca czasu, w której pojawiły się też te zdania, stanowiła klucz do całej powieści. Moment, w którym zaczęłam choć trochę rozumieć o co chodzi w świecie roku 1Q84, w mieście kotów, w którym na niebie unoszą się dwa księżyce...

Pierwsze dwa tomy 1Q84 opowiadane były na przemian z perspektywy dwójki bohaterów: Aomame, instruktorki fitness, po godzinach mordującej na zlecenie pewnej starszej pani, oraz Tengo, potężnie zbudowanego matematyka i pisarza. O ile dobrze pamiętam, drugi tom zakończył się próbą samobójstwa Aomame. Nikomu nie zepsuję chyba lektury ani specjalnie go nie zaskoczę informacją, że Aomame ta próba nie wyszła. Jako główna bohaterka nie mogłaby zginąć tak wcześnie. W trzecim tomie mamy więc ponownie historię Aomame, Tengo, a do tego Ushikawy - dziwacznie wyglądającego i mocno podejrzanego mężczyzny, który w drugim tomie usiłował zdobyć zaufanie Tengo.

Murakami Haruki należy do pisarzy, którzy mają swój własny, specyficzny styl pisania. W małych dawkach wciąga, w większych staje się lekko niestrawny. Poprzednie dwa tomy 1Q84 przeczytałam jeden po drugim i w połowie drugiego tomu zaczęłam opadać z sił. Styl Murakamiego działał mi już na nerwy. Co więcej, miałam męczące uczucie, że czytam to zupełnie bez sensu, bo na końcu - jak to u Murakamiego - i tak nic się nie wyjaśni. Całe szczęście, na wydanie trzeciego tomu trzeba było trochę poczekać i w międzyczasie nabrałam sił i ochoty na lekturę.

Trzeci tom 1Q84 był, w moim odczuciu, najlepszy z całej trylogii. Zapewne dlatego, że nareszcie wszystko stopniowo i powoli się wyjaśniało. Little People, mother i daughter, dziwna noc Tengo i Fukaeri... Książkę czyta się bardzo szybko; jest po prostu ciekawa i wciągająca. Dobrym zabiegiem było też wprowadzenie postaci Ushikawy, który stoi w opozycji do Tengo i Aomame, a mimo to szybko zaskarbia sobie sympatię czytelnika. Współczułam temu dziwacznie wyglądającemu człowiekowi, któremu życie nie miało prawa się ułożyć, który zdawał sobie sprawę z własnej zewnętrznej ułomności, lecz był obdarzony nieprzeciętnym charakterem i intelektem... Polubiłam go do tego stopnia, że nieraz łapałam się na kibicowaniu mu w jego działaniach - choć jednocześnie za nic nie chciałabym, żeby cokolwiek stało się Tengo ani Aomame.

W powieściach Murakamiego Harukiego irytowała mnie zawsze ich dziwność. To, że pisarz mnoży i mnoży wątki fantastyczne, napięcie rośnie, a na końcu... nic się nie wyjaśnia. A przynajmniej dla mnie nic nie staje się jasne. Było tak m.in. w (notabene, bardzo przeze mnie lubianym) Tańcz, tańcz, tańcz, w Po zmierzchu i w paru innych powieściach. Jednak tym razem od początku nastawiłam się na metaforyczne zrozumienie tej książki. Chciałam ją zrozumieć, nie tylko przeczytać. Bo tak miałam do tej pory z powieściami Murakamiego - miło się czyta, klimat jest, ale żeby powiedzieć o co w tym chodziło...?

Chyba mi się to udało. To pierwsza książka Murakamiego, która w moim odczuciu miała zakończenie, w dodatku dość jasne i zrozumiałe. Może to zasługa mojego podejścia, a może samego autora. Murakami chyba zorientował się, że nie wszyscy rozumieją, o co w jego powieściach chodzi, bo w 1Q84 jest porozrzucanych tu i ówdzie mnóstwo wskazówek dla czytających. Bohaterowie głośno myślą, analizują opcje, odrzucają te, które wydają im się nieprawidłowe i intuicyjnie czują, jak działa świat, w którym się znaleźli. Czytelnik nie ma innego wyjścia niż uwierzyć w najbardziej nieprawdopodobne wyjaśnienia.
Nie ma logicznego ciągu, bo są dwa księżyce, myśli Aomame. To odbiera wszystkiemu logiczny sens.
Powieść na mocną piątkę. Spodziewałam się rozwlekłego, nic nie tłumaczącego ostatniego tomu, a dostałam naprawdę dobrą książkę, która stanowi doskonałe zakończenie całej historii. Jestem mile zaskoczona - i w 100% usatysfakcjonowana. Wiem już, że z pewnością będę czekać na kolejne powieści Murakamiego.

6 komentarzy:

  1. Tak, też się zdziwiłam, że trzeci tom jest taki... klarowny. Hm, a może będzie jednak czwarty tom?

    Ciekawe tagi masz zawsze pod postami, tak przy okazji xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Murakami dopiero w moich planach. Ale na pewno znajdę na niego czas!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo ja muszę mieć wszystko posortowane i grzecznie ułożone w odpowiednich miejscach :). Tylko z tym "gatunkiem" mam często problem - wychodzi na to, że dla mnie absolutnie każda książka jest obyczajowa...

    Czwartego tomu bym się raczej nie spodziewała. Za ładnie się to wszystko zakończyło. Ale mam nadzieję, że Murakami myśli już nad jakąś następną powieścią, równie udaną jak ta. Póki co mogę nadrobić zaległości, bo nie wszystkie jego książki mam przeczytane...

    OdpowiedzUsuń
  4. @ tetiisheri: Koniecznie! Warto przeczytać chociaż jedną jego powieść. "1Q84" jest chyba trochę za długie jak na pierwszy raz, ale może "Tańcz, tańcz, tańcz"? To chyba jedna z jego bardziej reprezentatywnych książek. "Norwegian Wood" też jest dobre, ale mało "murakamiowate" - zero fantastyki, magii, przenikania światów. Ja sama zaczęłam od "Po zmierzchu" i spodobało mi się, ale wiem, że opinie na temat tej książki są baaardzo różne...

    OdpowiedzUsuń
  5. Och czyżby w końcu nastąpiło rozwiązanie nawarstwiających się zagadek? Wreszcie!
    Uwielbiam Murakamiego. Zaczęłam od 1Q84 i jestem zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zauważyłam, że prawie każda książka u Ciebie jest "obyczajowa" xDD'''

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails